Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
NYSA
MIASTO NYSA
Kategorie
Informacje o Nysie
Społeczność
Informacje
Sportowa sobota zakończona połowicznym sukcesem
28.50.2017 - lmp
W sobotę o 17:00 mieliśmy w Nysie dwa mecze piłkarskie. Przy Sudeckiej Polonia grała w ramach IV ligi ze Skalnikiem Gracze, zaś przy Kraszewskiego, na najstarszym stadionie Śląska, Podzamcze podejmowało LUKS Mańkowice. Ten drugi mecz, choć rozgrywany w B klasie przyciągnął sporo widzów, a i emocje nie były wcale gorsze niż trzy ligi wyżej. Niestety w Nysie zostały tylko trzy punkty, choć do zgarnięcia było ich aż sześć!
Szkoda Podzamcza Nysa. Przegrali z wcale nie lepszymi Mańkowicami 0:1, choć po pierwszej połowie to Nysanie byli bliżej zwycięstwa. A i w drugiej połowie dwie niewykorzystane "setki" musiały bardzo mocno zaboleć piłkarzy Podzamcza po końcowym gwizdku. Ale zacznijmy od początku - mecz Podzamcza z Mańkowicami był za pełną pulę. Obie te drużyny walczą bowiem o awans do A klasy. Zwycięzca tego meczu był więc automatycznym faworytem do walki o awans. Porażka nie oznaczała jeszcze odpadnięcia z rywalizacji, ale mocno ograniczała pole błędu.

Mecz zaczął się doskonale dla gości z Mańkowic. Już w pierwszych minutach stworzyli sobie sytuację sam na sam z bramkarzem gospodarzy. Niestety dla LUKS-u napastnik Mańkowic fatalnie spudłował posyłając piłkę kilka metrów nad spojeniem poprzeczki ze słupkiem. Kibice Mańkowic - a przybyło ich dość sporo do Nysy - wybuchnęli krzykiem niezadowolenia. Co bardziej przesądni zaczęli przewidywać, że ta sytuacja "się zemści". I rzeczywiście, już kilka minut później zakotłowało się pod bramką gości. Podzamcze stworzyło sobie wyborną sytuację, lecz siedem metrów przed bramką zabrakło kogoś kto wykorzystałby zamęt i ukarał niefrasobliwą postawę obrońców mańkowickiej drużyny. Zresztą - tutaj warto wspomnieć - obrońcy Mańkowic mieli w tym meczu więcej szczęścia niż umiejętności. Chwilę później znowu pozwolili napastnikom Podzamcza na oddanie strzału. Tym razem - i zresztą nie po raz ostatni - dobrą postawą popisał się bramkarz LUKS-u Łukasz Siembida. Jak na jego przydomek (Bida - przyp. red.) bardzo bogato poczynał sobie w bramce.



Drugą połowę Podzamcze otworzyło w spektakularny sposób. Napastnik Nysan - Grzegorz Srocki - w sowim stylu minął kilku zawodników Mańkowic. Przy akompaniamencie trenera i kibiców Podzamcza, którzy krzyczeli jednym głosem: "idź sam" - napastnik mijał jednego obrońcę po drugim. Zupełnie jakby miał przed sobą tyczki treningowe. Bezradni obrońcy z Mańkowic przyglądali się całej akcji tak jakby byli kibicami, a nie zawodnikami. Na szczęście dla nich na bramce był bramkarz, który wykonał niezbędne minimum. Skrócił kąt na ile to możliwe, rozłożył ręce i oczekiwał na wyrok. Ten okazał się nad wyraz pobłażliwy, bo napastnik Podzamcza uderzył prosto w golkipera z Mańkowic. Kibice z jednej i drugiej strony głośno zareagowali. Jedni ze szczęścia, że mają "Bidę" w bramce, drudzy z żalu, że ich supersnajper zrobił wszystko jak Messi... Wszystko, prócz wykończenia.

Chwilę później znowu to samo. Szybka, prostopadła piłka do napastnika, ten mija obrońców, którzy chyba jeszcze myśleli o poprzedniej sytuacji, i znowu bramkarz z Mańkowic okazał się lepszy. Choć ciężko tutaj mówić o jakiś wybitnych paradach. "Bida" robił po prostu to co do niego należało - nie ułatwiał życia napastnikom Podzamcza.

Niestety zmarnowanie tych dwóch "setek" skończyło się dla Podzamcza katastrofą. Mańkowiczanie zagrali akcję meczu. Zwykłą, nijaką, chyba nawet nie do końca zasługującą na zwycięskiego gola. Ale jednak - byli skuteczni i w przeciwieństwie do miejscowych potrafili wykorzystać swoje pięć minut pod bramką przeciwnika. Po zdobyciu bramki, o dziwo, to kibice z Mańkowic byli przekonani o tym, że "był spalony". Z błędu wyprowadził gości były szef sędziów w Nysie - Józef Jaszewski. Spalonego nie było, bo zawodnik, który na pozycji spalonej się znajdował nie brał udziału w grze. Co innego było kilka minut później. Zawodnicy z Podzamcza desperacko rzucili się do próby odrobienia strat. Po jednej z takich akcji, z prawej strony boiska, doszło do dośrodkowania. W polu karnym rękami wybił piłkę obrońca gości. Ku zdumieniu wszystkich - sędzia liniowy nie podniósł chorągiewki do góry, choć widział sytuację najlepiej. Toteż sędzia główny - sugerując się decyzją asystenta nie zdecydował się na odgwizdanie karnego. Czy był to błąd wpływający na wynik meczu? W mojej opinii karny dla Podzamcza się należał. Zawodnik z Mańkowic dostał piłką z kilku metrów w ręce, ale nie można tuta mówić o przypadkowym dotknięciu. Ręce obrońcy były wysunięte do przodu - jak u blokującego w siatkówce. Tak czy inaczej - sędziowie zdecydowali się nie odgwizdywać rzutu karnego.

Mecz skończył się porażką Podzamcza, choć z przebiegu gry najsprawiedliwszy byłby remis. Zawodnikom Podzamcza zabrakło zimnej krwi przy dwóch sytuacjach "sam na sam" z bramkarzem Mańkowic. Tymczasem Mańkowiczanie umocnili się na pozycji wicelidera, która może im dać upragniony awans do A klasy. Na trzecim miejscu jest Kępnica, Podzamcze dalej - na czwartym miejscu. Teraz Podzamcze nie ma już niczego w swoich rękach. Wszystko zależeć będzie od Mańkowic i od tego czy zdołają utrzymać swoją przewagę do końca sezonu.

Na Sudeckiej było lepiej. Polonia ograła wyżej notowanego Skalnika Gracze 2:1 i odbiła się od strefy spadkowej. Szkoda, że organizatorzy z B klasy nie przesunęli meczu na niedzielę. Wówczas kibice z Nysy mogliby zobaczyć dwa spotkania - w sobotę IV ligę, a w niedzielę B klasę.
Informacja własna
Dodaj swój komentarz
Komentarz: (max 140 znaków)

Nick: (max 20 znaków)

Stolicą Powiatu Nyskiego jest:

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2012-2018
Inne projekty: Użyj wyszukiwarki | Interaktywne mapy | Opole dawniej | Aplikacje