Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
NYSA
MIASTO NYSA
Kategorie
Informacje o Nysie
Społeczność
Informacje
Absurdalny proces trwa już rok
9.6.2017 - lmp
W sądzie w Nysie trwa kuriozalny proces, w którym mimowolnym poszkodowanym jest poseł Janusz Sanocki, a oskarżonym Adam P., człowiek, którego poseł wskazał jako niewinnego!
Wszystko zaczęło się przed redakcją Nowin Nyskich, których Sanocki był redaktorem naczelnym zanim został posłem. W bramie kamienicy, która prowadzi do redakcji często zbierał się tzw. "element", który popijał piwo. Sanocki, zawsze gdy ich widział, wyganiał ich z bramy. Oskarżony Adam P. zeznał, że gdy Sanocki się pojawiał w kamienicy zawsze wyciągał komórkę i dzwonił na Straż Miejską. Gdy pijący alkohol to widzieli natychmiast ulatniali się z bramy, bo nie chcieli mieć problemów z funkcjonariuszami. Adam P. miał wówczas grozić posłowi, że go zabije. Sanocki zgłosił sprawę nyskiej policji. A ta ustaliła, że Adam P. był wśród pijących i go przesłuchała. Wskazanie P. było tym bardziej proste, że ten 21-latek już wcześniej był notowany i znany nyskim funkcjonariuszom.

Kiedy policjant przesłuchał Adama P. na komendzie zadał mu jedno pytanie - czy jest winny gróźb karalnych. Adam P. miał się przyznać. Twierdził, że doszło między nim a posłem Sanockim do sprzeczki, w której groził śmiercią posłowi. A wszystko przez to, że Adam P. z kolegami ciągle pili alkohol w bramie kamienicy co nie podobało się posłowi Sanockiemu. Wydawało się, że sprawa będzie zamknięta. Jest poszkodowany, jest winny, który się przyznaje - nic prostszego jak wydać szybki wyrok. Wszystko zmieniło się na następnych przesłuchaniach. Przed sądem Adam P. odwołał swoje wcześniejsze zeznania. A poseł Sanocki sam zeznał, że Adam P. nigdy mu nie groził, że to była inna osoba, a policja złapała nie tego co trzeba.

Sędzia odroczył proces na trzy miesiące. Dlaczego? Czeka aż biegły oceni taśmę z monitoringu, który nagrał całą sprawę. I tutaj dochodzimy do sedna. Policja twierdzi, że winnym jest Adam P., bo się przyznał. A przecież stara zasada mówi wyraźnie, że przyznanie się do winy nie oznacza, że ktoś jest rzeczywiście winnym. Nie znamy powodów, dla których Adam P. na komendzie się przyznał. Nie wiemy jak przebiegało przesłuchanie. Wiemy tylko tyle, że Adam P. odwołał zeznania, gdy dowiedział się, że Sanocki powiedział, że to nie P. go znieważył. Mogło być tak, że Adam P., będąc pod wpływem alkoholu nie pamięta co mówił w czasie kłótni z posłem. Więc przyznał się "dla spokoju".

Cała sprawa trwa już rok. Rok absurdalnej rozprawy, którą sędzia powinien zakończyć już pierwszego dnia. Przecież wystarczyło okazać posłowi Sanockiemu Adama P. i spytać czy to ten człowiek odgrażał się posłowi. Zamiast tego policja i sąd przeciągają sprawę w nieskończoność.

Poseł Sanocki nadal utrzymuje, że to nie Adam P. mu groził feralnego dnia przy ulicy Prudnickiej. Zaś Adam P. odwołał swoje zeznania. Jak sam stwierdził: "Pan Sanocki mówi, że to nie ja, to znaczy, że to nie ja."
Informacja własna
Dodaj swój komentarz
Komentarz: (max 140 znaków)

Nick: (max 20 znaków)

Dziesięć plus pięć wynosi:

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2012-2018
Inne projekty: Użyj wyszukiwarki | Interaktywne mapy | Opole dawniej | Aplikacje