Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
NYSA
MIASTO NYSA
Kategorie
Informacje o Nysie
Społeczność
Informacje
Rowerowy horror przy Jagiellońskiej
01.07.2015
Przy ulicy Jagiellońskiej powstała rok temu nowa, asfaltowa droga, po której można w bezpieczny sposób przejechać całą ulicę i dojechać w ten sposób do Konradowej. Niestety, obok drogi, powstała też ścieżka rowerowa. Niestety, bo została wybudowana z kostki w sposób wyjątkowo niedbały i niezgodny z rozporządzeniem ministra transportu. Mimo to, urzędnicy z Nysy, przyjęli ten bubel.
Rozporządzenie, o którym wspominam zostało wydane przez Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej. Dotyczy warunków technicznych jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie. Jest to więc swego rodzaju algorytm, według którego powinny być budowane drogi w Polsce. Rozdział 9. tego rozporządzenia opisuje dokładnie jaki jest standard budowania dróg rowerowych w Polsce.

W § 46. pojawiają się głównie informacje związane z bezpieczeństwem. Punkt 3. mówi o możliwości wyznaczania pasów ruchu dla rowerzystów na drogach. Taki pas może powstać tylko w obszarze zabudowanym (moim zdaniem to błąd). Wyznaczony pas powinien mieć nie mniej niż 1,5 metra i nie więcej niż 2 metry. Wyjątek stanowią skrzyżowania. Tam pas dla rowerów może mieć nawet 3 metry szerokości. Taki pas ruchu dla rowerzystów został wyznaczony w Nysie przy ulicy Mostowej, Krzywoustego i Szopena. Świetnie zdaje egzamin. Jest zbudowany z asfaltu i przylega bezpośrednio do drogi. Piesi po nim nie chodzą – jak to ma miejsce z tradycyjnymi ścieżkami rowerowymi, a kierowcy respektują ten fragment jezdni i traktują niczym pobocze. Rozporządzenie daje możliwość wyznaczanie takich ścieżek dla rowerów niemalże na terenie całego miasta. Jest to najtańszy sposób budowania ścieżek. Szkoda, że taka właśnie ścieżka nie powstała przy Jagiellońskiej. Tam mamy do czynienia z prawdziwym bublem – ale o tym dalej.

W kolejnym paragrafie – 47 – minister określił jaką szerokość powinna mieć ścieżka dla rowerów. I tak – jednokierunkowa powinna mieć nie mniej niż 1,5 metra. Jednak ścieżka dwukierunkowa powinna mieć już minimum 2 metry szerokości. I tutaj pojawia się problem, bo szerokość 2 metrów, w przypadku nyskich ścieżek rowerowych, może być nie do osiągnięcia. Choćby przy Mickiewicza – w niektórych miejscach jest znacznie węższa niż nakazuje minister. Jeśli ścieżka rowerowa miałaby być połączona z chodnikiem, to szerokość takiego tworu nie może być mniejsza niż 2,5 metra. Ten ostatni twór jest wyjątkowym nieporozumieniem prawnym, bo do dziś nie jest jasne czy rowerzysta ma obowiązek korzystać z „ciągów pieszo-rowerowych”. Wynika to z oznakowania,a dokładniej zapisów, które zmieniły się po 2011 roku.

Kluczowy jest jednak § 48. W punkcie pierwszym minister stwierdził, że progi i uskoki, na ścieżce rowerowej, nie powinny być większe niż 1 centymetr. Co to oznacza? Oznacza to, że na ścieżce nie może być np. krawężników, których wysokość przekracza 1 centymetr. Ponadto nie powinno być tam np. dziur. W końcu dziura to, definicyjnie rzecz biorąc, uskok. Więc jeśli na tzw. „ścieżce rowerowej przy Saperskiej” znajdziemy dziury (jest ich tam od groma), albo korzenie wystające z asfaltu to warto je zmierzyć. Od siebie dodam, że pomiarów dokonałem i tam nie powinno być ścieżki rowerowej. Dziury mają głębokość nawet 8 centymetrów. Korzenie wystają na 2-5 centymetrów. Czyli jednym słowem: ścieżka nie spełnia wymagań ustalonych w rozporządzeniu. Ale nyskich urzędników to raczej nie rusza. Zresztą § 48. oznacza, że także ścieżka przy Jagiellońskiej nie powinna zostać uznana za ścieżkę dla rowerów, a urzędnicy, którzy odebrali tego bubla powinni ponieść konsekwencje.

Ścieżka przy ulicy Jagiellońskiej zawiera uskoki i progi, które znacznie przekraczają 1 centymetr. Mowa tutaj głównie o wyjątkowo wysokich krawężnikach, które zostały położone w sposób niedbały. W niektórych miejscach odstępy pomiędzy pojedynczymi elementami krawężników są tak duże, że zmieści się pomiędzy nie koło rowerowe. Takie uskoki są – z punktu widzenia polskiego prawa – nielegalne i bardzo niebezpieczne. Na jednym ze zdjęć widać, że w taką „szparę” bez problemu mieści się koło rowerowe o szerokości 2,3 centymetrów. Taka ścieżka jest po prostu niebezpieczna.


Odstępy między krawężnikami są wyjątkowo duże

Kolejnym elementem świadczącym o bublach na tej ścieżce są braki w wykończeniu. W niektórych miejscach zwyczajnie brakuje krawężników. W innych odstępy między kostkami są bardzo duże. Widać, że robotnicy próbowali, w wyjątkowo nieudolny sposób, naprawić swoje błędy. Zaklejali dziury kawałkami innych kostek. Nie dość, że wyszło brzydko, to jeszcze w wielu miejscach nie udało im się skutecznie tego zrobić, przez co „szpary” pozostały.

Osobnym tematem zostają studzienki kanalizacyjne. Jest ich bardzo dużo na ścieżce, w dodatku zostały zrobione z innego materiału niż reszta ścieżki. Efekt jest taki, że całość wygląda brzydko, ponadto powstało mnóstwo wybojów. Studzienki zostały otoczone kostką brukową, która kompletnie nie nadaje się do budowy ścieżek rowerowych. Żeby tego było mało budowlańcy zrobili przejazdy pomiędzy ścieżkami akurat tam, gdzie te studzienki (tzw. kratki) się zaczynają. Trzeba bardzo uważać aby nie uszkodzić roweru.

W zasadzie to każdy możliwy błąd, przy budowie tych ścieżek, został popełniony. Następny to mnogość podjazdów pod posesje. W efekcie ich istnienia rowerzyści, zamiast normalnej, prostej ścieżki, mają do dyspozycji coś na kształt mini podjazdów i zjazdów, które pojawiają się z bardzo dużą częstotliwością. Na zachodzie odchodzi się od budowania takich bublowatych rozwiązań i stosuje specjalne podjazdy dla samochodów, które są ustawione przy krawężnikach. Jeśli jesteśmy już przy samochodach to warto zwrócić uwagę na to, że w Konradowej ścieżki są dość często nimi zastawione. To właśnie efekt projektowania przez naszych inżynierów dróg w kompletnym oderwaniu od rzeczywistości. Powstała droga, ścieżka dla rowerów i chodnik i żadnego miejsca gdzie można by zostawić auto...

Generalnie rzecz ujmując: ścieżka w Konradowej i przy Jagiellońskiej nie nadaje się do użytku rowerowego. Jest niebezpieczna, pełna wybojów, dziur, wyrw, braków w infrastrukturze. W ogóle nie powinna zostać odebrana przez urzędników i przede wszystkim nie powinna zostać oznakowana jako ścieżka dla rowerów.


Studzienki akurat w miejscach, gdzie wykonano przejazdy


Krawężniki mają przerwy, w które wchodzi całe koło rowerowe


Wysokie krawężniki, nie spełniające norm z rozporządzenia ministra


Byle jak ułożona kostka, miejscami sztukowana


Pełno studzienek otoczonych kostką brukową


Kolejne studzienki na przejazdach dla rowerów, do tego za wysoki krawężnik i obniżony rynsztok, żeby rowerzystom nie było za łatwo


I jak po tym normalnie jeździć?


Niespodziewane obniżenia pokryte studzienkami i brukiem


Im dalej, wym większe szczeliny między kostkami


Moc podjazdów – czyli podjazdy i zjazdy dla rowerzystów


Ominiesz rynsztok – wpadasz w studzienkę, ominiesz studzienkę – wpadasz w rynsztok. Krawężnik pczywiście za wysoki... Kostka dziurawa...


Brakujące elementy infrastruktury. Widać szwagier potrzebował takiego krawężnika...


Co to za firma zrobiła i dlaczego urzędnicy to odebrali?


Podjazdy, studzienki otoczone brukiem i oczywiście samochody


Studzienka plus bruk zajmują prawie całą szerokość ścieżki... Bo po co przesuwać studzienkę kilka metrów obok, na stronę pieszych?


Krawężniki za wysoko, w dodatku szpary między nimi takie, że można stracić oponę


Takie buble serwują nam urzędnicy


Co ciekawe, obok udało się wybudować solidną ścieżkę z asfaltu, ale prowadzi ona do ślepej uliczki, co pokazuje znak

Nie ma sensu pokazywać więcej zdjęć, bo to tylko pogrążyłoby i wykonawcę i inwestora.

Tekst powstał w połowie 2014 roku.
rower
Porozmawiajmy na ten temat na forum: dołącz do dyskusji
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2012-2017
Inne projekty: Użyj wyszukiwarki | Interaktywne mapy | Opole dawniej | Aplikacje