Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
NYSA
MIASTO NYSA
Kategorie
Informacje o Nysie
Społeczność
Informacje
Odkomarzanie: chemią w przyrodę i człowieka
02.07.2015
Jeszcze w tym i następnym miesiącu prywatna firma będzie prowadzić odkomarzanie na terenie Nysy. W lipcu ten chemiczny proces będzie miał miejsce na Al. Lompy, w Parku Miejskim i w okolicach Nyskiego Ośrodka Rekreacji. Jak się jednak okazuje słowo „odkomarzanie” jest używane tutaj nieco na wyrost albowiem w wyniku procesu rozpylania chemicznych środków giną również inne, często pożyteczne, zwierzęta.
Odkomarzanie zaczęło się w Nysie w czerwcu br. Proces ten zostanie powtórzony w trzecim dniu lipca oraz w sierpniu. Całość przebiega w bardzo prosty sposób: mężczyzna rozpyla pod wysokim ciśnieniem, za pomocą mechanicznego narzędzia, oprysk, który ląduje na krzewach, w trawie, na drzewach, liściach a nawet parkanach, ławkach czy placach zabaw – jeśli są w okolicy. Owady – zleceniodawcom chodzi tutaj głównie o komary – po spożyciu chemicznej substancji nie są w stanie dalej przyjmować pokarmów i giną. Oczywiście gdyby chodziło tylko o komary czy szerszenie to pewnie nikt nie robiłby z tego powodu problemów. W końcu te owady są wyjątkowym utrapieniem w lecie dla wszystkich ludzi, ale także i dla zwierząt domowych. Rzecz w tym, że środki chemiczne, stosowane do likwidacji populacji culicidae (komara) działają negatywnie również na pożyteczne owady a nawet i zwierzęta.

Henryk Szewczyk – mieszkaniec Nowego Sącza – udowodnił bezsprzecznie, że środki chemiczne stosowane w procesie odkomarzania szkodzą także tak pożytecznym owadom jakimi są pszczoły. W 2010 roku przeprowadził badanie w pasiece, które później opisał w felietonie pt. „Bezsilność doktrynera na pasieczysku”. Teza była przerażająca. Z relacji Szewczyka wynika, że w procesie odkomarzania zabito pszczoły. Swoje dorzucił także Lucjan Furmanek – prezes Terenowego Koła Pszczelarzy w Bieczu. Stwierdził, że odkomarzanie zlikwidowało sporą część populacji pszczół w regionie. W efekcie można zapomnieć o zapylaniu roślin przez te pożyteczne owady. Wszystkie pasieki były doszczętnie zniszczone, a tabuny otrutych pszczół walały się pod nogami.

„Zatrute pszczoły sypały się z ula jak zboże w młynie. W życiu czegoś takiego nie widziałem. Mam 23 pszczele rodziny, każda ucierpiała. (…) Padły tak zwane pszczoły lotne, które tego dnia żerowały na kwitnących lipach. Pierwsze padły po rannym oprysku, reszta po drugim przeprowadzonym po południu. Niektóre padły, zanim doleciały do ula, te które zdołały do niego dotrzeć, zostały wyrzucone przez zdrowe” - komentował Tadeusz Przybyłowicz, pszczelarz z Nowego Sącza.

Jeszcze tego samego dnia pszczelarze pobrali próbki z padniętych sztuk i przekazali je do analizy medycznej. Wyniki były przewidywalne. We wszystkich pszczołach znaleziono silnie trujące substancje, które przyczyniły się do śmierci wielu pasiek. W każdej z próbek znaleziono preparat Bifent 25 EW, którym pryskano tereny zielone w celu tzw. „odkomarzania”. Co ważne podkreślenia preparat ten posiada oznaczenie R57, czyli jest bardzo toksyczny nie tylko dla komarów ale i innych owadów – także pszczół. „Jednocześnie oprócz głównej substancji aktywnej środka Bifent 25 EW, tj. bifentryny, wykryto w martwych pszczołach dodatkowo obecność toksycznego związku cypermetryny, której obecność i stężenie było wyższe nawet czterokrotnie od ostrej dawki śmiertelnej.” Zdaniem autora bloga zdrowie-apiterapia.pl firma, która odkomarzała tereny Nowego Sącza musiała użyć go w opryskach, nie informując o tym gminy.

Identyczna sytuacja miała miejsce w Kazimierzu Dolnym, gdzie w lipcu 2010 roku przeprowadzono podobny proces. Również najbardziej ucierpiały wówczas pszczoły o czym informował inny pszczelarz – Roman Wolny.

Kilka lat temu opryski przeciwko komarom zastosował opolski magistrat. Wówczas ostro protestowali zoologowie, którzy stanowczo sprzeciwiali się odkomarzaniu. Twierdzili, że taki proces zaszkodzi także innym zwierzętom. Do protestu biologów i zoologów dołączył dyrektor opolskiego ZOO Lesław Sobieraj. W wywiadzie dla NTO powiedział: „Nie podoba mi się substancja, która zostanie użyta, nie chcę ryzykować. Kilka lat temu w innym ogrodzie po jej użyciu padły dwa lemury. Obawiam się także o nasze stawy. Jakoś przemęczymy się z komarami”. W Opolu do odkomarzania i tak doszło z tym, że władze wycofały się z użycia środka Bifent 25 EW. Zamiast tego użyły Aqua K-Othrine, który według biologów również negatywnie wpływa na przyrodę zaś u ludzi może wywoływać silne alergie.

W czasopiśmie „Józefów nad Świdrem” nr 08(206) w sierpniu 2010 roku przeciw odkomarzaniu wypowiedział się Leszek Sobczyński: „Komu rzeczywiście przeszkadzają komary i dla kogo są na tyle uciążliwe, że trzeba odkomarzać dotknięte powodzią miasta i gminy? Czy przeszkadzają one mieszkańcom czy firmom odkomarzającym i producentom chemii do odkomarzania? Mnie osobiście na tyle nie przeszkadzają. Komary bywają. Raz jest ich więcej raz mniej. Taka jest natura w naszej szerokości geograficznej. Poza tym komary w naszej szerokości geograficznej nie przenoszą chorób, to tylko przejściowa uciążliwość. To, czego naprawdę trzeba się obawiać, to chemia służąca do trucia komarów. Ponadto znam dobrze ten mechanizm działania i lobowania przez firmy celem zrobienia kolejnego wielkiego biznesu. Jesteście pewnie Państwo tego świadomi, jakie potencjalne krociowe zyski osiągną firmy produkujące chemię oraz firmy świadczące usługi w tym zakresie, jeśli miasta i gminy dotknięte powodzią zaczną odkomarzać swoje terytoria. Ale czy zastanawialiście się Państwo nad zagrożeniami związanymi z truciem komarów? Czy środki te są bezpieczne dla ludzi i środowiska? Czy środki do odkomarzania oprócz komarów zabiją setki innych gatunków i innych zwierząt?”.

Co ciekawe – po felietonie Leszka Sobczyńskiego władze Józefowa zdecydowały się zrezygnować z odkomarzania gminy. Burmistrz Stanisław Kruszewski uznał, że koszt jest niewspółmierny do zysków, zaś dodatkowe straty w przyrodzie mogą okazać się trudne do naprawienia.


Jerzyki w locie – największy postrach wśród komarów. Foto. Wikipedia.

Do dziś nie jest jasne czy stosowanie oprysków przeciwko komarom jest legalne w świetle polskiego prawa. Art. 181 §1 Kodeksu karnego stoi bowiem w sprzeczności z tym co robią władze lokalne. Zgodnie z tym artykułem „kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat”. A przecież opryski przeciwko komarom zabijają także inne zwierzęta czego dowiedli między innymi pszczelarze. Do dziś nie jest jasne jak chemiczne opryski wpływają na większe gatunki. Na przykład jerzyki są ptakami, które żerują na komarach. Jeden osobnik potrafi zjeść w ciągu doby nawet 20 tysięcy komarów i meszek. Nikt nie sprawdził jak zatrute komary wpływają na układ trawienny tych pożytecznych ptaków. A przecież jerzyki są pod ścisłą ochroną! Warto zwrócić uwagę, iż ornitolodzy odnotowują znaczny spadek w populacji jerzyka na terenie Polski. Dzieje się tak nieprzerwanie od lat 90.


Jerzyk zwyczajny. Niezwykle pożyteczny ptak, często mylony z jaskółką. Jeden osobnik potrafi w ciągu doby zjeść 20 tysięcy komarów i meszek. Foto. Wikipedia.

Osobną kwestią pozostaje szkodliwość stosowanych preparatów na człowieka. Wiadomo, że ludzie mogą się przed nimi uchronić w prosty sposób: w dniu stosowania oprysków najlepiej nie pojawiać się w miejscach gdzie będzie to robione. Z tym, że sprawa nie jest taka oczywista. Przykład Sącza pokazuje, że opryski są niesione przez wiatr na znacznie dalsze odległości. W efekcie uchronienie się przed nimi nie jest sprawą łatwą. Najbardziej narażeni na kontakt ze środkami chemicznymi są dzieci a także alergicy. Ci ostatni powinni wręcz zabunkrować się w domach. Tym bardziej dziwi decyzja władz Nysy o stosowaniu oprysków przy Al. Lompy, w bezpośrednim sąsiedztwie miejsc wypoczynku mieszkańców: przy skateparku, miejskiej siłowni, placu zabaw, w parku miejskim i placach do gry w koszykówkę czy tenis stołowy.

Zasadnicze pytanie brzmi: czy warto w Nysie stosować opryski? Czy ich koszt, nie tylko finansowy, nie jest zbyt wysoki? Przecież znaczne obszary gminy Nysa są pokryte obszarem Natura 2000. Jesteśmy gminą niezwykle bogatą w przyrodę, zwłaszcza w ptaki. Tradycje ornitologiczne sięgają w Nysie jeszcze XIX wieku. Bogactwo przyrodnicze jest jedną z najważniejszych, pozytywnych cech naszego regionu. Dlatego warto zastanowić się nad odkomarzaniem i jego konsekwencjami w przyszłości.
społeczeństwo
Porozmawiajmy na ten temat na forum: dołącz do dyskusji
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2012-2017
Inne projekty: Użyj wyszukiwarki | Interaktywne mapy | Opole dawniej | Aplikacje